Po tych dniach/tygodniach deszczu w końcu nie pada i jest niebieskie niebo, białe obłoczki i słońce i to napawa ogromną energią i optymizmem! A że dni już dłuższe to mogę z Kamilką wychodzić na drugi spacerek jeszcze dobrze po 18:00 :) po powrocie z pracy. W czwartek, jak tylko przestało padać, poszłyśmy zaczerpnąć cudownego, majowego powietrza.
W weekend było tak pięknie, że mieszkając na Krzykach nawet przez myśl by nie przeszło, że w innej części miasta jest powódź. Całe szczęście w tym roku obeszła się łagodniej z Wrocławiem niż 13 lat temu!
A wracając do spacerów wczoraj pod wieczór odwiedziłyśmy kolegę Maćka (3 m-ce młodszy). Podlewali kwiatki i pokazywali na przelatujące samoloty. Słodziaki :))
Ciekawe, że już w tym wieku są sympatie i antypatie, bo Kamilka nie ze wszystkimi dziećmi lubi tak przebywać jak z Maćkiem czy Zosią. Ale widzę, że już powoli zaczyna się większa interakcja z rówieśnikami, przekazywanie lub wyrywanie sobie zabawek, jakieś "rozmowy" i "wymiana poglądów" :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Dawno tam nie byłyśmy, już zapomniałam jak tam zielono szczególnie w taki słoneczny dzień.A miś też czerpie z uroków zieleni :P
OdpowiedzUsuńtak... od jakiś 2 tygodni Kamilka nie rozstaje się z tym misiem, jest jej ukochaną zabawką, kompanem zabaw oraz przytulanką do snu
OdpowiedzUsuń