Jak wiele kobiet po urodzeniu mojej kochanej córeczki stanęłam przed dylematem - czy całkowicie poświęcić się wychowaniu dzieci, czy na całe życie zostać w domu czy tylko do momentu, kiedy córka pójdzie do przedszkola, czy po roku oddać do żłobka itd. Zadaję sobie pytanie jak widzę swoją karierę zawodową, jak bardzo jest dla mnie ważna? Jak połączyć chęć przebywania z dzieckiem i wychowywania go z chęcią odnoszenia sukcesów w życiu zawodowym? Może jest jakiś cudowny złoty środek? Tutaj będę starała się go znaleźć.

środa, 29 grudnia 2010

Święta w górach i...... duży sukces!

W tym roku Świeta Bożego Narodzenia spędziłyśmy w rodzinnym gronie w górach w śnieżnym puchu, co zawsze dodaje magii temu Świętu.
Kamilka była bardzo zadowolona z tego, że była w centrum uwagi cioć i wujków, w dodatku upodobała sobie jednego młodego Wujka, o którym mówiła Mój.
Kamilka dzielnie uczestniczyła w uczcie Wigilijnej, podczas której ze smakiem zjadła barszcz ....
i pierogi ruskie...

z resztą jej ulubione... ta potrawa zawsze znajdzie u Kamilki uznanie i zostanie spałaszowana :)

Później było rozpakowywanie prezentów i duża radość zwłaszcza z niektórych, jak listek do zjeżdżania po śniegu i piłeczka do siatkówki plażowej. Ale kostka wielofunkcyjna też została zaakceptowana.

Następnego dnia byliśmy na spacerze i wypróbowywaliśmy listek do zjeżdzania, ale bardziej sprawdziły się duże kółka. Kolejnego dnia to na nich Kamilka najwięcej zjeżdzała w ogrodzie.


Ależ to była frajda!
Niestety... już jesteśmy we Wrocławiu, ale skoro śnieg tutaj dopisuje, przy odpowiedniej temperaturze nie sięgającej sporo poniżej -10 pójdziemy do parku pozjeżdżać :)


A propos SUKCES

w trakcie zabawy w śniegu na kółkach Kamilce wypadł smoczek, a ponieważ był przezroczysty i w ferworze zabawy gdzieś został wbity w śnieg smoczek się zgubił. A nie miałam zapasowego!
Tym zrządzeniem losu POZBYŁYŚMY SIĘ SMOCZKA i już czwarty dzień Kamilka radzi sobie bez niego! Jestem z tego faktu bardzo zadowolona :)))
Gdyby nie ta przypadkowa zgóba, nie wiem jak udałoby mi się ją oduczyć smoczka.

A teraz może raz dziennie przpomina sobie o nim, ale zaraz mówię jej, czy nie pamięta, że śnieg go zabrał? Dzisiaj Kamilka sama nawet powiedziała, na swoje żądanie "Dydusia!" ... " Dydusia nie ma, śnieg zabrał" :))))))))))))))))))))))))))))))))



i jeszcze się pochwalę, że Kamika mając 2 latka śpiewa już "Pójdźmy wszyscy do stajenki" pierwszą zwrotkę i częściowo "Przybieżeli do Betlejem" :) w Kościele na środku głównej nawy chciała wykonywać pierwszą kolendę w trakcie 1-go czytania, więc niestety musiałam ją stamtąd zabrać :))

niedziela, 19 grudnia 2010

Piernikowo z Kamilką

W sobotę w końcu postanowiłam zająć się wypiekami. Upiekłam bułeczki drożdżowe zainspirowana wypiekami Asi a potem za ciosem upiekłyśmy z Kamilką pierniczki.
Chciałam żeby się wyżyła kulinarnie w prawdziwym cieście, a nie w ciastolinie i spędziła miło czas razem z mamą.
W domu pięknie pachnie jeszcze dzisiaj :)

Przepis na pierniczki mam z książki z przepisami do gotowania dla dzieci, którą dostałam jak miałam chyba 11 lat!!!
Przepis prosty a pierniczki bardziej są podobne do ciasteczek herbatników, ale ja je lubię.

27,5dag mąki
7,5dag masła
10 dag brazowego cukru
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łżka cynamonu
1 małe jajko
5dag płynnego miodu

Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i cynamonem do miski, dodajemy cukier, pokrojone masło i rozcieramy razem palcami na grudki. Do osobnego naczynia wbijamy jajko i roztrzepujemy widelcem, dolewamy miodu i mieszamy razem. Wlewamy do mąki i mieszamy i wygniatamy ciasto aż zrobi się kulka.
Można włożyć do lodówki a można też od razu rozwałkować na grubość 5mm
Wykrawujemy pierniczki i pieczemy na blasze w temp. 180 stopni ok 15 min.


Potem po wystygnięciu dekorujemy, ja użyłam najprostszego lukru - cukier puder z małą ilością ciepłej wody. Proporcje np. pół szklanki cukru i jedna duża łyżka wody.

sobota, 11 grudnia 2010

2 grudnia Kamilka skończyła 2 latka :)


Z tej okazji odbyły się dwie imprezki ;))
Jedna z najbliższą rodziną a druga tydzień później z najbliższymi kolezankami Kamilki i ich rodzicami :)

Był tort ze świeczkami, a tak na prawde 2 torty, więc zdmuchiwać świeczki Kamilka mogła kilka razy :)
Jeden upieczony przeze mnie, drugi z cukierni. Za to na imprezę dziecięcą upiekłąm sernik, ale zdjęcia zrobić nie zdążyłam.
Z koleżankami Zosią, Zosią i rodzynkiem w grupie Maciusiem Kamilka się bardzo ładnie bawiła, oczywiście dzieci nadal bawią się bardziej obok siebie niż ze sobą, ale i tak widać już, że mają dobry kontakt. Obecna była oczywiście Hania, ale jako najmłodsza (2 m-ce) czas spędzała głównie drzemiąc :)
Były nawet tańce :)
Czytanie bajeczek
i mnóstwo innych zabaw....
Dziękujemy Wszystkim za mile spędzony czas i za doskonałe prezenty.