Po tych dniach/tygodniach deszczu w końcu nie pada i jest niebieskie niebo, białe obłoczki i słońce i to napawa ogromną energią i optymizmem! A że dni już dłuższe to mogę z Kamilką wychodzić na drugi spacerek jeszcze dobrze po 18:00 :) po powrocie z pracy. W czwartek, jak tylko przestało padać, poszłyśmy zaczerpnąć cudownego, majowego powietrza.
W weekend było tak pięknie, że mieszkając na Krzykach nawet przez myśl by nie przeszło, że w innej części miasta jest powódź. Całe szczęście w tym roku obeszła się łagodniej z Wrocławiem niż 13 lat temu!
A wracając do spacerów wczoraj pod wieczór odwiedziłyśmy kolegę Maćka (3 m-ce młodszy). Podlewali kwiatki i pokazywali na przelatujące samoloty. Słodziaki :))
Ciekawe, że już w tym wieku są sympatie i antypatie, bo Kamilka nie ze wszystkimi dziećmi lubi tak przebywać jak z Maćkiem czy Zosią. Ale widzę, że już powoli zaczyna się większa interakcja z rówieśnikami, przekazywanie lub wyrywanie sobie zabawek, jakieś "rozmowy" i "wymiana poglądów" :)
niedziela, 23 maja 2010
wtorek, 18 maja 2010
Co robić w taki deszczowy dzień?
Ciągle pada.....
nucę sobie pod nosem i zdaję sobie sprawę, że spędzić CAŁY dzień z małym dzieckiem w domu w zamknięciu wymaga nie lada inwencji by wymyśleć co dać małej do zabawy, żeby jakoś miło jej taki dzień minął. Bo na pewno ze starszymi dziećmi jest łatwiej, ale z póltoraroczną dziewczynką już mniej. Mam i tak szczęście, że Kamilka nie wymaga ciągłej atencji i umie się sama bawić, ale też trzeba coś dać od siebie. A więc czytanie bajeczek i przy okazji uczenie nowych odgłosów wydawanych przez zwierzęta, bawienie się piłeczką, granie melodyjek i taniec (to głównie w wykonaniu Kamilki) itp., ale Kamilce pokazałam odłożoną jakiś czas temu matę wodną do malowania. Oczywiście Kamilka nie umie długopisem wodnym jeszcze nic stworzyć, ale zajęła się tą zabawką bo: - jest w użyciu woda - a to jest podstawa dobrej zabawy, - i jest jakiś efekt (kleksy ;) ), a "pieczątki" mają fajne kształty. A i mokrą rączkę odbić można :) tak więc mama robiła zdjęcia a córcia się bawiła :)
ahhh, niech już przestanie tyle padać. Jak już, już była chwila, gdy nie padało i myślałam o spacerze... akurat była pora drzemki i Kamilka spała sobie na balkonie, a ja robiłam obiad :) potem niestety ani chwili bez deszczu. A ! - i zamówiłam kalosze, może jutro przyjdą, to sobie nawet jak będzie deszcz wyjdziemy. Pelerynkę od babci już mamy :) - nie miałam kupionych tego typu ubrań, bo nie przewidywałam, żeby do listopada były w ogóle potrzebne, a tutaj proszę! Co ta pogoda sobie myśli????
nucę sobie pod nosem i zdaję sobie sprawę, że spędzić CAŁY dzień z małym dzieckiem w domu w zamknięciu wymaga nie lada inwencji by wymyśleć co dać małej do zabawy, żeby jakoś miło jej taki dzień minął. Bo na pewno ze starszymi dziećmi jest łatwiej, ale z póltoraroczną dziewczynką już mniej. Mam i tak szczęście, że Kamilka nie wymaga ciągłej atencji i umie się sama bawić, ale też trzeba coś dać od siebie. A więc czytanie bajeczek i przy okazji uczenie nowych odgłosów wydawanych przez zwierzęta, bawienie się piłeczką, granie melodyjek i taniec (to głównie w wykonaniu Kamilki) itp., ale Kamilce pokazałam odłożoną jakiś czas temu matę wodną do malowania. Oczywiście Kamilka nie umie długopisem wodnym jeszcze nic stworzyć, ale zajęła się tą zabawką bo: - jest w użyciu woda - a to jest podstawa dobrej zabawy, - i jest jakiś efekt (kleksy ;) ), a "pieczątki" mają fajne kształty. A i mokrą rączkę odbić można :) tak więc mama robiła zdjęcia a córcia się bawiła :)
ahhh, niech już przestanie tyle padać. Jak już, już była chwila, gdy nie padało i myślałam o spacerze... akurat była pora drzemki i Kamilka spała sobie na balkonie, a ja robiłam obiad :) potem niestety ani chwili bez deszczu. A ! - i zamówiłam kalosze, może jutro przyjdą, to sobie nawet jak będzie deszcz wyjdziemy. Pelerynkę od babci już mamy :) - nie miałam kupionych tego typu ubrań, bo nie przewidywałam, żeby do listopada były w ogóle potrzebne, a tutaj proszę! Co ta pogoda sobie myśli????
niedziela, 16 maja 2010
przekąska lub danie - rolada z udźca indyka
Wczoraj upiekłam pyszną roladkę z prostymi składnikami - była na kolację z winkiem :)
Dzień wcześniej wieczorem na udziec z indyka posypany solą i pieprzem polożyłam w dwóch rzędach paski czerwonej papryki, zielone częsci cebulki dymki i oliwki, zawinęłam, mocno owinęłam nicią i położyłam na wierzch świerzy tymianek i origano, ale oczywiscie mogą być suszone zioła. Polałam lekko oliwą z oliwek i wstawiłam do lodówki już w żaroodpornym naczyniu. Oczywiście można było dodać jeszcze czosnku, ale tym razem nie dałam.
Następnego dnia piekłam w temp. 200 stopni przez nieco ponad 1godz. Danie wcale nie było tłuste, cała oliwa została na dnie, a udziec był wilgotny i lekko przyrumieniony.
Do wytrawnego winka pasowało jak ulał :)
Dzień wcześniej wieczorem na udziec z indyka posypany solą i pieprzem polożyłam w dwóch rzędach paski czerwonej papryki, zielone częsci cebulki dymki i oliwki, zawinęłam, mocno owinęłam nicią i położyłam na wierzch świerzy tymianek i origano, ale oczywiscie mogą być suszone zioła. Polałam lekko oliwą z oliwek i wstawiłam do lodówki już w żaroodpornym naczyniu. Oczywiście można było dodać jeszcze czosnku, ale tym razem nie dałam.
Następnego dnia piekłam w temp. 200 stopni przez nieco ponad 1godz. Danie wcale nie było tłuste, cała oliwa została na dnie, a udziec był wilgotny i lekko przyrumieniony.
Do wytrawnego winka pasowało jak ulał :)
wtorek, 11 maja 2010
Biszkoptowa rolada z bitą śmietaną i malinami
Dzisiaj zrobiłam szybki i łatwy, a do tego przepyszny deser. Przepis wzięłam od Alicji, ale go nieco zmieniłam - po pierwsze zamiast truskawek - maliny (mrożone na razie, ale znalazłam takie, które po rozmrożeniu nie zmieniają sie w ciapę, ale są jak z koszyczka :) ), nie użyłam do śmietany żadnych zagęstników (nie miałam i nie był w sklepie osiedlowym - ale nie sądzę żeby były niezbędne), ale dałam cukru kilka łyżek i 2 cukry waniliowe, ponieważ maliny są kwaśniejsze od truskawek i bez tego było by za mało słodkie.
Reszta bez zmian :)
Wyszło S U P E R !!! mniam mniam
Reszta bez zmian :)
Wyszło S U P E R !!! mniam mniam
sobota, 8 maja 2010
Uczelniana sobota
Dzisiaj uczestniczyłam w zajęciach na studiach podyplomowych, więc do 16:00 byłam poza domem, ale całe szczęście już mamy bardzo długi dzień, z resztą ocieplił się i wyszło piękne słońce właśnie pod wieczór, więc po 18:00 wyszłam z Kamilką do parku. Trochę bawiłyśmy się piłką, Kamilka nauczyła się ją kopać. Ale i tak najważniejsze dla niej jest trzymanie w łapce kluczy. Może tak chodzić przez godzinę i trzymać je w ręce ani razu nie upuszczając :)
potem odwiedziłyśmy kolegę Maciusia i jeszcze razem zrobiliśmy rundkę po osiedlu. Po takim spacerze pięknie zjadła kolację i po prysznicu szybko zasnęła :)))
potem odwiedziłyśmy kolegę Maciusia i jeszcze razem zrobiliśmy rundkę po osiedlu. Po takim spacerze pięknie zjadła kolację i po prysznicu szybko zasnęła :)))
czwartek, 6 maja 2010
Hurra - zgłosili się potencjalni Klienci
W ostatnim czasie - przed długim weekendem i dzisiaj zgłosili się do mnie przez moją stronę firmową dwaj potencjalni Klienci. Pytają o usługi marketingowe i od razu mnie to cieszy i kręci, w pierwszym przypadku jest to super sprawa gdzie mogę się wykazać - praca od podstaw - opakowanie, poszukiwanie dystrybutorów, promocja, tłumaczenia
w drugim jeszcze nie wiem konkretnie, jutro zadzwonie się dowiedzieć, ale jak mam takie zapytania to mam nadzieję, że może coś z tego mi wyjdzie :)
i na prawdę lubię to robić, poza tym to znam, bo dokładnie w tym zakresie robiłam to dla byłych pracodawców, mam przetarte ścieżki ..., ale ponieważ zgłosił się Klient z innej branży to i pomysły na promocję i na opakowania będą inne, nowe, nieszablonowe - więc większe wyzwanie i większa frajda...
mam tylko nadzieję, że nie zapeszę tym postem i coś się uda zrealizować
w drugim jeszcze nie wiem konkretnie, jutro zadzwonie się dowiedzieć, ale jak mam takie zapytania to mam nadzieję, że może coś z tego mi wyjdzie :)
i na prawdę lubię to robić, poza tym to znam, bo dokładnie w tym zakresie robiłam to dla byłych pracodawców, mam przetarte ścieżki ..., ale ponieważ zgłosił się Klient z innej branży to i pomysły na promocję i na opakowania będą inne, nowe, nieszablonowe - więc większe wyzwanie i większa frajda...
mam tylko nadzieję, że nie zapeszę tym postem i coś się uda zrealizować
środa, 5 maja 2010
Wtorkowy spacerek z ciocią Asią i Zosią
Co wtorek udajemy się na spacerek wraz z moją serdeczną koleżanką Asią i jej córeczką Zosią - kumpelką Kamilki już sprzed urodzenia ;))
Dziewczynki uwielbiają plac zabaw, Kamilka szczególnie lubi zdobywać wszelkie przeszkody i uwielbia zjeżdżać na zjeżdżalni a Zosia coraz śmielej w tych podbojach Kamilce towarzyszy i też z radością ześlizguje się ze zjeżdżalni. Mimo chłodu i szarego nieba było super!
Dziewczynki uwielbiają plac zabaw, Kamilka szczególnie lubi zdobywać wszelkie przeszkody i uwielbia zjeżdżać na zjeżdżalni a Zosia coraz śmielej w tych podbojach Kamilce towarzyszy i też z radością ześlizguje się ze zjeżdżalni. Mimo chłodu i szarego nieba było super!
poniedziałek, 3 maja 2010
jeszcze inny pomysł
Wczoraj moja Ciocia zadzwoniła z ciekawym pomysłem co dalej robić z pracą / zajęciem przynoszącym dochód a pozwalającym na spędzanie czasu z Kamilką. Otóż żebym wymyśliła coś co ma związek z dziećmi i czego nie muszę robić regularnie codziennie i co nie wiąże się z dużymi nakładami finansowymi z mojej strony na samym początku, i coś co jeszcze nie jest powszechnie oferowane przez inne firmy. hmmm Ciocia podała mi jeden pomysł, którego tu nie przytoczę, co by ktoś go nie podchwycił, ale... zastanawiam się czy ten pomysł lub jakiś inny w ogóle umiałabym zrealizować i czy rzeczywiście byłby dla mnie spełnieniem zawodowym i jednocześnie osobistym/rodzinnym.
Mam wiele wątpliwości, czy mam pomysły, doświadczenie (związane z dziećmi, a nie z rozkręcaniem działalności od strony organizacyjno-finansowo-marketingowej), czy mogę sobie wyobrazić jak by to miało wyglądać w przyszłości.
Na pierwszy rzut oka pomysł Cioci jest dobry i całkiem realny, ale czy dla mnie.... z jej opowiadania o tym pomysle widzę, że to ona bardzo chciałaby coś takiego robić, ma pomysły i doświadczenie (wychowała 2 dzieci i ma teraz sporo do czynienia z dziećmi około 9 letnimi), którego ja nie mam, poza tymna razie jakoś nie kręci mnie ten pomysł. Może wpadnę na inny, albo postawię na obecny pomysł na moją firmę...
mam kolejną sprawę do przemyślenia...
Mam wiele wątpliwości, czy mam pomysły, doświadczenie (związane z dziećmi, a nie z rozkręcaniem działalności od strony organizacyjno-finansowo-marketingowej), czy mogę sobie wyobrazić jak by to miało wyglądać w przyszłości.
Na pierwszy rzut oka pomysł Cioci jest dobry i całkiem realny, ale czy dla mnie.... z jej opowiadania o tym pomysle widzę, że to ona bardzo chciałaby coś takiego robić, ma pomysły i doświadczenie (wychowała 2 dzieci i ma teraz sporo do czynienia z dziećmi około 9 letnimi), którego ja nie mam, poza tymna razie jakoś nie kręci mnie ten pomysł. Może wpadnę na inny, albo postawię na obecny pomysł na moją firmę...
mam kolejną sprawę do przemyślenia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




