Jak wiele kobiet po urodzeniu mojej kochanej córeczki stanęłam przed dylematem - czy całkowicie poświęcić się wychowaniu dzieci, czy na całe życie zostać w domu czy tylko do momentu, kiedy córka pójdzie do przedszkola, czy po roku oddać do żłobka itd. Zadaję sobie pytanie jak widzę swoją karierę zawodową, jak bardzo jest dla mnie ważna? Jak połączyć chęć przebywania z dzieckiem i wychowywania go z chęcią odnoszenia sukcesów w życiu zawodowym? Może jest jakiś cudowny złoty środek? Tutaj będę starała się go znaleźć.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Pierwsze koty za płoty

Dzisiaj Kamilka po raz pierwszy została na kilka godzin w Klubie Malucha. Dokładnie 3h.
Przychodziła sie tam oswajać po godzinie dziennie kilka razy i nigdy nie było problemów, śmiało się bawiła w nowym miejscu. Ale zawsze byłam obecna.
Dzisiaj do Klubu odprowadziła Kamilkę jej Babcia a ja ją odebrałam.
Cały czas o niej myślałam i średnio mogłam się skoncentrować na pracy, ale w głębi duszy w sumie byłam spokojna o nią, wiedziałam, że będzie OK. Że sobie poradzi.
Jak przyszłam to Kamilka nie zareagwała jakąś nadmierną radością, że mnie zobaczyła. Podeszła, zanotowała fakt, że przyszła mama i wróciła do zabawek.
ehh, ta moja samodzielna i niezależna dziewczynka (po mamusi ;) podobno byłam taka sama :))) )

Przedszkolanki chwaliły ją, że bezproblemowa i że ślicznie już mówi, bardzo stara się dokładnie powtarzać słowa.
Cieszę się :))

I kolejna super wiadomość. Z Kamilką będą chodzić jej dwie koleżanki!
Jutro pójdzie już na nieco dłużej, a odbierze ją Babcia.

niedziela, 22 sierpnia 2010

sobotni spacer z Prababcią w Ogrodzie Botanicznym

W piękną sobotę poszliśmy z mężem i moją Babcią do Ogrodu Botanicznego. Kamilki pierwszy świadomy, w sensie poznawania przyrody, spacer w tym miejscu. Bardzo bałam się o kwiatki, gdyż ulubionym zajęciem Kamilki jest ich zrywanie, ale jakoś większości udało się przetrwać.



Kamilce bardzo się podobało, ciekawiły ją bardzo rybki w stawie i żabka na liściach lilii wodnej i wiele, wiele kwiatków, i przeważnie musiałam ją ścigać, bo zawsze chciał iść w inna stronę niz my. A na koniec przed drzemką szaleństwo na placu zabaw przy kawiarni. Spędziliśmy bardzo miło czas.




sobota, 21 sierpnia 2010

pise, pise

Kamilka "pise", czyli robi "kóka" i "keski", słowo "pisze" oznacza również ołówek lub długopis.
We wtorek Kamilce kupiliśmy stolik i krzesełko z IKEI, bo na podłodze nie było jej wygodnie naklejać naklejek czy malować, a biurko uwielbia, jak tylko skręciłam krzesełko, od razu krzyknęła radośnie "siedzi" - czyli, że chce usiąść i od rana gramoli się na krzesełko. Bardzo lubi przy tym stoliku pisać, malować, itd.
To już taka duuuuża dziewczynka.....


piątek, 20 sierpnia 2010

oj nieee, a nie , nieee..... oraz reakcje pozytywne

We wtorek było brzydko i było niskie ciśnienie a Kamilka nieco niedospała i od rana pierwsze słowo to było: "o nie..."
i tak przez CAŁY dzień, nawet po 3h drzemce było "oj nieee"; w sumie pierwszy raz tak cały dzień był na NIE

całe szczęście w środę jej przeszło :))

Poza tym wszystko dobrze, byłyśmy wczoraj na godzinkę w Klubie Malucha i Kamilce bardzo się tam podoba. Jeszcze szczepienia i zacznie tam sobie chodzić. Całe szczęście jest karnet elastyczny - 100h do wykorzystania w miesiącu, dość dowolnie, co nam bardzo odpowiada, bo jak zatęsknęe za całym dniem spędzonym z córeczką to po prostu jej tam nie zaprowadzę :)
a i jak babcia będzie chciała z nią być to albo ją później zaprowadzi, albo będzie z nią przez cały dzień.
Bardzo jestem z tej perspektywy zadowolona, najbardziej podobało jej się "husiu husiu" na takim łuku/kolebce z IKEI
Ciekawa jestem, jak to chodzenie do Klubu Malucha wypali w praktyce.

A, i jeszcze kupimy fotelik na rower, bo póki jest ładnie, lepiej rano Kamilkę tam wozić na rowerze niż w wózku czy samochodem, a poza tym stęskniłam się za rowerowymi wycieczkami, a w ten sposób będziemy mogli w weekend jeździć we trójkę.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Praca wre

Po urlopie ostro zabrałam się do pracy, bo w międzyczasie pojawiły się nowe zapytania oraz mam zaplanowaną wizytę u potencjalnego klienta, który zgłosił się już jakiś czas temu, ale dopiero teraz będzie mógł się spotkać. Jadę do niego z zaprzyjaźnionym grafikiem, który ma projektować dla Kleinta nowe katalogi (jeśli wybiorą naszą ofertę).
Mam nadzieję, że uda się uzyskać zlecenie.

I tak cieszę się, że mam działalność gospodarczą i pracuję w domu, bo mogę łączyć pracę, która mnie coraz bardziej wciąga, z przebywaniem z dzieckiem.
Ale rozważam też posyłanie Kamilki na 5h do KLUBU MALUCHA, bo tam będzie miała kontakt z dziećmi (a jest bardzo towarzyska, więc powinno jej odpowiadać) i będzie uczestniczyć w zajęciach plastycznych i muzycznych a nawet językowych, których babcie ani ja jej nie zapewnią. Zobaczymy, czy ten KLUB mi się spodoba i czy będzie nas na niego stać... no chyba że uda się zdobyc zlecenia :) to wtedy bez problemu

A 5h to nie tak długo, akurat od 9 do 14, a potem czas z mamusią :) i tatusiem

niedziela, 8 sierpnia 2010

Ostatni dzień na plaży (piątek)

Mimo groźnych prognoz pogody nasz ostatni dzień okazał się być w dużej części słoneczny i ciepły. Spędziliśmy go więc na plaży a po obiado-kolacji poszliśmy na spacerek pożegnać się z Pobierowem.







Zjadłam też pożegnalnego tosta z bitą śmietaną i bakaliami i polewą tofi. Mniam :)

A wczoraj wracaliśmy 420km w 11 godzin!!!! Porażka

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

zmienna pogoda nad naszym morzem

Dzisiaj pochmurno i czasem kropi deszcz, wczoraj duszno i ciepło i niebo zasnute chmurami, przez które przezierało słońce, przedwczoraj PIĘKNA pogoda a dzień wcześniej czarne chmury i czasami słońce.
Ale ogólnie codziennie mogliśmy być na plaży i jest dobra pogoda na wieczorne spacery. :)
piątek

sobota
i poniżej zdjęcia z soboty i niedzieli: