We wtorek było brzydko i było niskie ciśnienie a Kamilka nieco niedospała i od rana pierwsze słowo to było: "o nie..."
i tak przez CAŁY dzień, nawet po 3h drzemce było "oj nieee"; w sumie pierwszy raz tak cały dzień był na NIE
całe szczęście w środę jej przeszło :))
Poza tym wszystko dobrze, byłyśmy wczoraj na godzinkę w Klubie Malucha i Kamilce bardzo się tam podoba. Jeszcze szczepienia i zacznie tam sobie chodzić. Całe szczęście jest karnet elastyczny - 100h do wykorzystania w miesiącu, dość dowolnie, co nam bardzo odpowiada, bo jak zatęsknęe za całym dniem spędzonym z córeczką to po prostu jej tam nie zaprowadzę :)
a i jak babcia będzie chciała z nią być to albo ją później zaprowadzi, albo będzie z nią przez cały dzień.
Bardzo jestem z tej perspektywy zadowolona, najbardziej podobało jej się "husiu husiu" na takim łuku/kolebce z IKEI
Ciekawa jestem, jak to chodzenie do Klubu Malucha wypali w praktyce.
A, i jeszcze kupimy fotelik na rower, bo póki jest ładnie, lepiej rano Kamilkę tam wozić na rowerze niż w wózku czy samochodem, a poza tym stęskniłam się za rowerowymi wycieczkami, a w ten sposób będziemy mogli w weekend jeździć we trójkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz