Jak wiele kobiet po urodzeniu mojej kochanej córeczki stanęłam przed dylematem - czy całkowicie poświęcić się wychowaniu dzieci, czy na całe życie zostać w domu czy tylko do momentu, kiedy córka pójdzie do przedszkola, czy po roku oddać do żłobka itd. Zadaję sobie pytanie jak widzę swoją karierę zawodową, jak bardzo jest dla mnie ważna? Jak połączyć chęć przebywania z dzieckiem i wychowywania go z chęcią odnoszenia sukcesów w życiu zawodowym? Może jest jakiś cudowny złoty środek? Tutaj będę starała się go znaleźć.

czwartek, 10 lutego 2011

2 dni bez dziecka = 2 dni bez mamy

Życie wymusza na nas egzaminy, których same bałybyśmy się zdawać.
Otóż od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy będę w stanie wyjechać w podróż służbową 2 -3 dniową lub na jakiś wypad relaksacyjny bez mojej kochanej córeczki. Czy ona sobie poradzi i czy rodzina sobie z nią poradzi.
Otóż na te pytania w tym tygodniu mogłam znaleźć odpowiedź - pozytywną.
Nieświadoma co może się wydarzyć poszłam w poniedziałek po 11:00 do laryngologa w szpitalu, ponieważ od 10 dni leczyłam zatokę szczękową i nie widziałam zbyt dużych postępów. Miałam mieć robioną punkcję.
Opis punkcji i wydarzenia jej towarzyszące pominę, ale punkcja była pozytywna tzn. jeszcze bakterie szalały i doktor powiedział, że muszę zostać w szpitalu.
Tak więc chcąc nie chcąc zostałam zmuszona do rozłąki z córeczką.

Oczywiście córeczka prawie o mamę nie pytała :) i z babciami i tatusiem radziła sobie bardzo dobrze. A ja też to zniosłam, ale oczywiście stęskniłam się za córcią, bo do domu wróciłam w środę w południe, czyli po pełnych 2 dniach. Dziecko było w przedszkolu, więc mogłąm jeszcze chwilę zająć się swoimi sprawami.

Zaraz rzuciłam się do komputera, bo ostatnio w mojej firmie więcej się dzieje i musiałam poodpowiadać na maile i rozdzwoniły się telefony, jakby ludzie wyczuli, że jestem już na chodzie.

Potem moja Słodziczka przyszła i oczywiście musiałam KOLOROWAĆ. A pytanie pierwsze po tym jak babcia powiedziała, że mama wróciła ze szpitala było: A czy mama kupiła naklejki??
Ahhh te dzieci :)

I tak dzięki leczeniu zatoki wiem, że jak będę chciała lub musiała gdzieś pojechać, to dziecko sobie poradzi :) i ja jakoś też :)))

1 komentarz:

  1. O jejciu Małgosiu nawet nie wiedziałam, że zostałaś w szpitalu, czemu nie dałaś znać? Cieszę się, ze Kamilka świetnie dała sobie radę. Dzieci nas często zaskakują! I jak zdrowie teraz?

    OdpowiedzUsuń