Jak wiele kobiet po urodzeniu mojej kochanej córeczki stanęłam przed dylematem - czy całkowicie poświęcić się wychowaniu dzieci, czy na całe życie zostać w domu czy tylko do momentu, kiedy córka pójdzie do przedszkola, czy po roku oddać do żłobka itd. Zadaję sobie pytanie jak widzę swoją karierę zawodową, jak bardzo jest dla mnie ważna? Jak połączyć chęć przebywania z dzieckiem i wychowywania go z chęcią odnoszenia sukcesów w życiu zawodowym? Może jest jakiś cudowny złoty środek? Tutaj będę starała się go znaleźć.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Trzydniówka za nami

W piątek o 6:00 rano Kamilka przebudziła się z wysoką gorączką. Miała 38 stopni. Dałam jej nurofen, picie i po 8:00 znowu zasnęła. Potem miała się nieźle, ale po południowej drzemce ku przerażeniu stwierdziłam 39,6 stopni i lekkie drgawki. Wtedy czopek paracetamol 150 i okłady. I tak do wieczora do niedzieli walczyłyśmy z gorączką, , która głownie wahała się między 38 a 39,5 i bardzo cieżko było ja zbić. Co 4-6 godzin czopek, bo nurofen w sumie nie działał i poza tym Kamilka za mało jadła, zebym dawała jej doustnie lek przeciwgorączkowy. Tylko rano było znośnie 37 i wtedy Kamilka coś jadła. Wczoraj wieczorem odzyskała humor i apeptyt - zażądała jajeczniczki. I dzisiaj wracamy do zdrowia, ale pojawiła się książkowo lekka i drobna wysypka.

Biedne te dzieciaczki jak mają taką gorączkę.

Teraz tydzień będzie w domku i jak nic nie stanie na przeszkodzie od przyszłego poniedziałku wróci do Klubu Maluszka.

A mama wtedy coś więcej popracuje, teraz tyle o ile, całe szczęście babcie pomogą :)

1 komentarz:

  1. O widzisz! Tyle o tej trzydniówce słyszałam...i rzeczywiście istnieje takie dziadostwo! Biedna Kamilka, najgorzej jak gorączkę dzieci mają. Oj to szkoda, że tak długo znowu się dziewczyny nie zobaczą :/

    OdpowiedzUsuń